poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Święta, święta i po świętach ...

Dość dawno nie pisałam, ale ten czas tak szybko leci, że nawet nie zauważyłam, kiedy te Święta przyszły. Zdawało mi się, że pracując dwie godziny mniej będę miała więcej czasu... Jakoś nie zauważyłam, a raczej wręcz przeciwnie, nie nadążam z wieloma rzeczami.
Zacznę od najważniejszego. Serdecznie dziękuję za życzenia wszelakie - i pocztowe i wirtualne. O dziwo, po raz pierwszy nie dostałam życzeń esemesem - pewnie dlatego, że zmieniłam numer i nie wszystkim podałam :).
Ja osobiście życzę wszystkim radości, optymizmu i spokoju, i cierpliwości. Wiem ,że to już jakby woda po kisielu, ale chcę, żebyście wiedzieli, że pamiętam o Was i myślę o Was.

Tylko jakoś mi tak zeszło. Po raz pierwszy nie wysłałam ani jednej kartki, w ostatniej chwili, między myciem okien a prasowaniem firanek, zrobiłam cztery karteczki dla Mamy, żeby mogła wysłać, jakoś o kupnie nie pomyślałam :). sporo bawiłam się także w zrobienie koszyczka. Uczyłam się robić różyczki ze wstążki. Efekt na fotce powyżej.
Teraz muszę troszkę się skupić na robótkach, bo mam kilka zamówień na różne rzeczy - poduszki, kołderkę dal malucha i kulę z różyczek wstążkowych, co jest największym wyzwaniem. I to wszystko jakby na już potrzebne.
Jeszcze tylko pokaże ostatnie dekoracje wielkanocne i zaczynam żyć poświątecznie. Muszę wreszcie posadzić kwiatki - czy znacie może jakieś roślinki odstrasza jace psy i koty. Kupiłam sobie daturę i hortensje i wolałabym, żeby mi psy nie zasikały. Kawałek kwiatkowy mam malutki, ale marzy mi się, żeby coś wreszcie tam kwitło, a nie zostało stratowane przez sukę sąsiadów. W zeszłym roku, po piątym posadzeniu zrezygnowałam z kolejnego. Sonia jest wilczurem, ale chyba w genach ma buldożera, bo ryje doły jak koparka.



3 komentarze:

Aneladgam pisze...

Piękny koszyczek :)
A Święta trwają 50 dni, tylko wolnego już nie ma ;)

Ata pisze...

Prześliczny koszyczek!
A odstraszacza na psy i koty nie ma. Jedynie może mur chiński :-/
Ewentualnie pastuch elektryczny.

Kankanka pisze...

Irenko, mój czas też się skrócił nie wiem kiedy. I też mam poczucie, że tyle nie zrobione. Chyba jednak sami nie wiemy ile nam codzienny dzień czasu zabiera. Nic si8ę nie martw - robota zawsze sie znajdzie i stale będziesz w niedosycie.

Na kopiące psy chyba nie ma lekarstwa poza wychowywaniem od szczeniaka i nauką. Sonia powinna 3 razy dziennie przebiec kilka km i na takim spacerze używać zabawek do łapania. Wtedy wymęczony pies ogródek potraktuje lżej. Jak sądzę właściciele nie wychodzą zbyt często i energia psa rozładowuje się w ogrodzie.

Ozdoby masz cudne!