piątek, 13 maja 2011

Na rzut oka i przy okazji

Kiedyś juz pisałam, że gospodyni ze mnie kiepska. No, powiedzmy, że rodzina stołować się w restauracji nie musi, ale ciasto kupujemy w cukierni :). Ostatnio piekłam murzynka. Piekę go od lat wg tego samego przepisu i zawsze wychodził super. Aż do zeszłego tygodnia. Takiego zakalca w życiu nie widziałam :).
Ale już wyjaśniam skąd tytuł. Otóż przyłapałam się na tym, że sprzątam chałupę na rzut oka i przy okazji. Jakim cudem nie zarośliśmy brudem to nie wiem.
Polega to na tym, że np idę zrobić kolacje. Rzucam okiem na lodówkę i dostrzegam brudne drzwiczki. No to biorę psikacz, ścierkę i pucuje do błysku. Przy okazji przelecę zmywarkę, gazówkę i wszystkie blaty. Kolacja później o 15 minut, ale kuchnia błyszczy.
Idę rano do łazienki wziąć prysznic. Rzucam okiem i widzę kabinę w kropki z wody. Biorę psikacz, gąbkę i myję całą kabinę, przy okazji przelecę kabinę z zewnątrz, lustro i parę innych drobiazgów. Śniadanie jem w biegu, żeby nie spóźnić się do pracy.
I tak jest na każdym kroku.
Wydaje mi się, że "normalna"pani domu to sprząta kompleksowo, np w sobotę łazienkę, a w poniedziałek kuchnie. Albo jakoś tak :). A ja dzisiaj miałam wyprasować jedna bluzę mężowską, wyprasowałam stos letnich koszulek i przy okazji posprzątałam w szafie.
I na koniec fotka mojej Zuzi.
Lubie patrzeć na wszystkich z góry.

Moje mieszkanie ma 3 metry wysokości, wyższego miejsca nie ma.

A jednak nie koniec.
Myślę, że koleżanki nie będą miały mi za złe, jeśli zareklamuje i zaproszę na spotkanie .
Spotkanie wiosenne

2 komentarze:

Aneladgam pisze...

Eeeeee, też tak mam, że jak coś mi bardziej przeszkadza, to szybciej to sprzątnę ;)

Aneladgam pisze...

A jak będzie wiadomo coś konkretnego o spotkaniu, to chętnie wpadnę :)