środa, 8 czerwca 2011

Jestem wkurzona, ale miło też było

No więc (wiem, że nie zaczyna się zdania od "no wiec", ale nic mnie to nie obchodzi) w którymś tam poście pisałam, że wyszywam żółwia. Szło mi jak po grudzie, ale dzisiaj skończyłam. I próbowałam drania wygotować, brudny był strasznie i miał kratki porysowane flamastrem. Przed narysowaniem kratek przetestowałam pisaka na kawałku kanwy, spierał się rewelacyjnie. Niestety, widocznie na świeżo to się spierał, ale teraz nie chce. Nie pomogło dwukrotne gotowanie, nie pomógł zmywacz do paznokci ani woda kolońska męża. Jestem załamana, mam ochotę wywalić go do śmieci. Wprawdzie dziecko powiedziało, że mogę uszyć podusie dla niej, bo jej nie przeszkadzają kratki, ale nie taki był plan :(. Jutro kupie spirytus salicylowy, dam łobuzowi ostatnia szansę. Inaczej będę musiała wyszyć tło, czego nienawidzę robić.



No, poskarżyłam się to teraz mogę przejść do miłych rzeczy. W sobotę spotkałyśmy się we Wrocławiu na babskich plotach i chwaleniu się swoimi pracami. Nie szyjemy na takich spotkaniach, bo to robimy w domach, a gadanie przynosi nam wiele radości. A, przepraszam, Jola prezentowała umiejętności frywolitkowe, śmiga kobitka na czółenku, aż miło. Prace Grażynki powaliły mnie na kolanach, innych babeczek też. Z wrażenia zapomniałam pooglądać patchworki przywiezione przez Gosię. Czas miło płynął, ale rodzina wzywała, wolą rozrywać się w moim towarzystwie :).
A rozrywaliśmy się całkiem smacznie. Na wrocławskim rynku królowały smaki Europy. Kuchnie z trzydziestu europejskich krajów. Popróbowaliśmy zaledwie kilku, ale było pyszne wszystko. Pewnie skusilibyśmy się na jeszcze parę dań, ale było strasznie gorąco, a potrawy były wszystkie na ciepło. No niezupełnie, próbowaliśmy czeskich lodów piwnych, dziwne wrażenie, troszkę za słodkie, ale o wyraźnym smaku piwa.
Niestety, GAPA MIESIĄCA czyli ja, zapomniała aparatu. Co chyba zdarzyło mi się po raz pierwszy.

3 komentarze:

Aneladgam pisze...

Octem spróbuj

irenka pisze...

niestety, nie pomogło gotowanie w proszku do białego, ani ocet, ani kwasek, ani woda kolońska mojego męża, ani spirytus salicylowy, ani zmywacz do paznokci, ani nawet stężony domestos :(

Gosia Nadolice pisze...

Irenko, nie zapełniaj całego tła, wyszyj tylko te kratki, niech wygląda, że tak miało być.