sobota, 20 sierpnia 2011

Na gorąco

Dzisiejszy post pisany na gorąco - jeszcze mi nogi i kręgosłup nie odpoczęły po dzisiejszej wycieczce, ale muszę pochwalić się fotkami i tym, gdzie byliśmy. Pojechaliśmy do Bolesławca (raptem jakieś 140 km) na Bolesławieckie święto Ceramiki. Nie wiedziałam, gdzie patrzeć, cykałam bez opamiętania, wreszcie skupiłam się na kotach, żeby oczopląsu nie dostać.
Niebieskie w kropki

czerwony, schowany za rybkami

śliczny

te dwa też śliczne

inny styl

W tym sie zakochałam, po prostu


Zielonej ceramiki było raczej mało, ale i tu wynalazłam kotka
Między nogami oglądających wypatrzyłam śliczne garbuski


Tym razem trafił sie pies, naturalnych rozmiarów

samochody

i pomiędzy starociami wynalazłam koty, ale stare to one raczej nie były

Następny, już ze stoisk ceramicznych

Kocie anioły

cały regał zakocony

Duża forma, raczej do ogrodu

I rozpoczęła się parada glinoludów




parada oglądana w innym miejscu, lepszym do fotek



No koniec chciałam się pochwalić, że pomimo ogromu cudnych rzeczy, przepięknych kotów, cudownych kubków i innych bajerów nie skusiłam się nawet na najmniejszy prezencik. Wprawdzie koty mi się strasznie podobały i wszystkie wołały "weź mnie" oparłam się pokusie. Były jednak drogie, a ja chcę ograniczyć ilość bibelotów w domu, więc kupowanie maleństw sobie darowałam.

I jeszcze jedno. Jak chcecie zwiedzać Polskę to wystarczy nastawić nawigację na drogę najkrótszą :). Przewiezie Was po takich bezdrożach i wioskach, że nawet się nie domyślaliście, że takie miejsca jeszcze są.





8 komentarzy:

Anek73 pisze...

O matko! Ale Ci zazdroszczę! Ta zielona ceramika chyba najpiękniejsza! Widoki wspaniałe!
My też jutro wybieramy się w podróż - 250 km w jedną stronę - ale powód smutny - pogrzeb :(

http://anek73.blox.pl

irenka pisze...

Oj, Aniu, rzeczywiście smutna podróż, współczuję

Cała ceramika była przecudna, ale ta zielona rzeczywiście zwracała uwagę, bo jakby nietypowa

Robaczek15 pisze...

Te wszystkie koty przecudne! Ja na pewno kupiłabym chociaż jednego :D Oj szkoda, że mnie tam nie było!

Ata pisze...

Ja bym się pewnie nie oparła! Zwłaszcza jakby były dzwoneczki (kolekcjoner Ania) i naparstki (ja)

Aurinka pisze...

bardzo ładne fotografie :)

irenka pisze...

Ja się musiałam oprzeć :). Postanowiłam, że drobiazgami nie będę domu zagracać, a te które pasowałyby mi rozmiarem były kosmicznie drogie, a przynajmniej nie w moim zasięgu finansowym :).
Dzwonków było dużo :), ale naparstków nie widziałam :).

pokociemu pisze...

O rany, jakie cuda... nie miałam pojęcia, że oni robią tyle różnych cudności...

Ale nie ma opcji, ja bym się nie oparła ani tym kotom, ani rybkom ze zdjęcia nr 2. :)))

rzeka pisze...

Piękne te koty ceramiczne! W przyszłym roku jadę! Też mam blisko! :-)