czwartek, 8 września 2011

Kulki

Pozazdrościłam Ani (córce Aty) i też mi się zachciało kulek. Wydrukowałam wzór, nawet przetłumaczony. Wzięłam drucik bizuteryjny, ale miałam w kawałkach (myslałam, ze wystarczy). Koraliki przygotowałam i do roboty. Nie było łatwo, ale dałam rade do ostatniego okrążenia. Drucik kilkakrotnie sztukowany (te srebrne wstawki to kuleczki zaciskowe) definitywnie sie skończył, już nie było z czego dosztukować :). Kulka pozostała więc niedokończona. Koraliki były duże to i kulka wyszła duża.
Potem wzięłam się za małą. Koraliki malutkie, nitka żyłkowa, igły do koralików. Pełen profesjonalizm. Potem było tylko gorzej. Niecenzuralnie bardzo. Kto to wymyślił takie maleńkie koraliki?
Ale jakoś szło. Do ostatniego okrążenia. Tam już kompletnie nie wiedziałam, co do czego, wskutek tego ta kulka też ma sp... górę (albo dół- zależy jak patrzeć). Ale się nie poddam, jutro spróbuję znowu.
Tylko jakie koraliki teraz wziąć?




2 komentarze:

Ata pisze...

Ło jessu! Ale różnica!! :-DD
Jedna bomba, a druga kropeczka! ;-DD
Koraliki musisz wziąć RÓZNE - małe i duże. Ania te kulki robi na żyłce 0,25, albo 0,30. Nie znam rozmiaru, bo nie było go na szpulce ;-)

Kankanka pisze...

Irenko- super kochana, ucz się ucz, będzie jak znalazł temat na spotkanie! Mnie też koraliki pociągają! Kulki są świetne, nie wiem czego się czepiasz, na moje oko jest ok!