niedziela, 5 lutego 2012

Już luty

Robótkowo coś tam tworzę nie za wiele jednak mam do pokazania. Uczę sie frywolitek i nie wiem, czy pokazać, bo to dopiero pierwsza próba, troszkę jeszcze krzywa i pokręcona.

W zeszłym tygodniu mieliśmy pogrzeb. Zmarł Pan Stasiu. Był przyjacielem mojej Teściowej, ojcem dla Mirka, Dziadkiem dla Agaty, a dla mnie najlepszym Teściem, jakiego mogłabym mieć. W maju skończyłby 90 lat. Teraz jego dzieci gryzą się między sobą, bo zostawił mieszkanie i trochę różnych rzeczy. Przykro mi z tego powodu. Nawet w obliczu śmierci nie potrafią się dogadać. Dobrze, że Zosia nie miała z Nim ślubu...

4 komentarze:

Ata pisze...

Masa ludzi ma mentalność hien cmentarnych :-/
Współczuję Ci Irenko.

Co do frywolitek - czym robisz? Igłą?

irenka pisze...

tak, igłą, skręcają się łuczki i nie wiem, czy to się rozprostuje :) to pierwsza próba, troszkę za ambitna, bo dość duża serwetka i nie mogę doczekać się efektu końcowego :)

Ata pisze...

Irenko - zerknij do mnie na blog, do kursu frywolitek. Pisałam tam o "tajemniczym supełku". Chyba go nie robisz i dlatego łuczki Ci się skręcają.

irenka pisze...

Ata, dzięki za podpowiedź, rzeczywiście supełek robiłam, ale jakby w druga strone, stąd nitka od kłebka była dalej po lewej stronie, a ja zakodowane miałam ,że odwracać, to odwracałam :) po przestudiowaniu kursu chyba jest ok