niedziela, 22 kwietnia 2012

Wracam do żywych.

Przyznaję się bez bicia, że wesoło nie było. Udało mi się przestraszyć całą rodzinę i połowę znajomych. Niewiele pamiętam z niedzielnego wieczora, ale miałam wszelkie objawy udaru. Na szczęście, nie wykryto żadnych zmian, czyli, jak powiedział pan doktor "czasem tak się zdarza, że ciśnienie sobie podskoczy". Ale co zrobić, żeby sobie więcej nie podskoczyło to już nie potrafią powiedzieć. Na razie stabilizuje się strasznie powoli, jak nic nie robię to spada, ale nawet pójście siku powoduje wzrost sporo powyżej normy. Wkurzam sie trochę, bo obiecałam poduszki i jeszcze mam parę innych zaległych robótek, ale na nic nie mam siły, jedynie frywolitki ćwiczę pomalutku.
Agata była kilka dni w domu to robiła zaproszenia i winietki. Zdawałoby się, że dużo czasu, ale tak szybko mija.
Nie może dojść do porozumienia z teściową w kwestii ilości gości, na szczęście podzielili koszty na sztukę osobową, czyli każda strona płaci za swoich.


2 komentarze:

OLQA pisze...

Irenko, Ty teraz to tylko leż i pachnij, dbaj o siebie- reszta na pewno zrobi się-dużo zdrowia!:)

lilka pisze...

No mnie też nastraszyłaś. Ty sie niczym nie zajmuj zbyt mocno, tylko odpoczywaj. I sie nie wkurzaj. Frywolitkuj i mysl o fajnych rzeczach :-)