środa, 18 lipca 2012

czas leci :)

Czas leci, a ja nic nie piszę, bo jakby nie ma o czym. Moje życie zostało zdominowane przez ślub Agaty. Tak to jest, kiedy część rzeczy chce się zrobić samemu. Zrobione i wysłane zaproszenia, zrobione winietki. Wczoraj poszyłyśmy kokardki dla gości. Przede mna jeszcze poduszka na obrączki i pudło na koperty z kasą - duuże ma być :)
No i najważniejsze - ubranko zakupione, buty zamówione, tylko na ręce nie mam co:).
Ale co tam, damy radę, młoda też już ubrana, wódka kupiona, orkiestra stroi instrumenty... zostało 70 dni :)
A w międzyczasie trenuję kulki, bawię sie troszkę kolczykowo i generalnie mam urlop :)
Wciąż uczę sie kręcić kwiatki



Efekt wczorajszego popołudnia

i w szczegółach




Do tych zabrakło mi bigli

I jeszcze troszke kocio - Berbeć


I Zuzia w charakterze kota deszczowego


4 komentarze:

Kankanka pisze...

A potem będzie co wspominać :))). Nie martw się na zapas, będzie dobrze!

Pani Niteczka prezentuje pisze...

Kocio przytulaśne jak nasze dwie kocice :)

Lany pisze...

Hola querida,

Que bonito todo, hasta el gato es una preciosidad......


Besos,
Lany

Aneladgam pisze...

Widziałam, że bransoletkę na rękę robiłaś :)