środa, 2 stycznia 2013

No i przyszedł

Jak ten czas szybko leci, ani się spostrzegłam, jak Nowy Rok nastał :)
Święta i Sylwestra tradycyjnie przechorowałam, dopiero dzisiaj moge stwierdzić, że przeżyję, kaszel juz nie męczy, a katar powoli mija łącznie z bólem zatok.
Robótkowo dalej w plecy, jakoś weny brak. Wyciągnęłąm koraliki, próbuję nowych technik, ale a to koraliki nie takie, a to nitka do kitu...
W domu zmieniło się troszkę, bo mam drugiego kota. Berbeć, do tej pory dochodzący został kotem stałym, z racji wyprowadzki sąsiadów. Koty zostawili, Berbeciem się opiekuję, ale drugi dzikus straszny musi radzić sobie sam, bo do ludzi nie podchodzi. Mam nadzieję, że sobie poradzi, bo na magazynach pobliskiej hurtowni ma ciepło, myszy dostatek i pracownicy smakołyki podrzucają. Dopiero przy Berbeciu poznaję, co to jest mieć kota. Zuzia ma zupełnie inny charakter, spokojna, właściwie nigdy się nie bawiła, no i nie jest nachalna, Raczej trzyma się na dystans.











Ten łobuziak za to wlezie wszędzie, wszystko go interesuje, kłębki wełny, kokardki, koraliki to super zabawa. Jak chce pieszczot to nie ma zmiłuj się, trzeba rzucić wszystko i bawić kota. Bo inaczej miauczy i włazi pod ręce, ostatna ulubiona zabawa - turlanie się na biurku między koralikami.

3 komentarze:

Myszka pisze...

oj oj jak ja kocham takie przeszkadzajki, złodzieje czasu. uwielbiam :)

Małgorzata kundzia pisze...

Super kociak ,sama mam dwa .
Jeden znaleziony wyrzucony jest u mnie ponad 10 lat drugi ze schroniska .
Kocham koty i juz.
pozdrawiam

Małgorzata Szatko pisze...

oj koty, koty:) czymże bez nich byłby ten świat:P

zapraszam na mojego bloga