środa, 17 kwietnia 2013

światopogląd

Wczoraj zmarła moja kolezanka z lat szkolnych. i nie, nie jest mi przykro, i nie oczekuje wyrazów współczucia...
Nasze drogi rozeszły sie prawie 30 lat temu. Ona swoje życie dokładnie spieprzyła, zapiła się na śmierć...
ale nie o tym chciałam pisać.
Jak zwykle przy takich okazjach po głowie latają wspomnienia, skojarzenia i różne myśli.
Jolka była "dziwna", była "inna", ale była nasza. Wtedy o homoseksualiźmie nikt nie mówił i nikt sie nie afiszował ze swoją odmienną orientacją seksualną, a nikt takich osób nie pokazywał palcem, nie szykanował. Była jedna z nas, tylko czasem probowała "podrywać" nie tego kogo trzeba, ale sprowadzana na ziemie dawała spokój i było ok.
Stwierdzam, że w tamtych czasach, tolerancja była na porządku dziennym. Nie trzeba było tłumaczyć, przekonywać, tak po prostu było.
Przynajmniej w moim środowisku nikt nie prześladował osób innej wiary, innej orientacji seksualnej. Żyliśmy w jednym środowisku. Było łatwiej, prościej.
Teraz modne jest być gejem, wręcz kole się w oczy swoją odmiennością... strasznie mnie to denerwuje.

Brak komentarzy: