środa, 21 września 2011

kartki

Wczoraj znów robiłam kartki

niedziela, 18 września 2011

Kocio

Berbeć - bo się berbeci, jak tylko zobaczy człowieka :)

siostra, albo brat berbecia, albo i nie

jakiś nowy kotek




te są dzikusy

a taka podusia powstała dzisiaj
Dzisiaj koło domu spotkałam stado kotków, Berbeć to stary przychodzień, ale pozostałe są jakieś nowe

czwartek, 15 września 2011

czwartek, 8 września 2011

Kulki

Pozazdrościłam Ani (córce Aty) i też mi się zachciało kulek. Wydrukowałam wzór, nawet przetłumaczony. Wzięłam drucik bizuteryjny, ale miałam w kawałkach (myslałam, ze wystarczy). Koraliki przygotowałam i do roboty. Nie było łatwo, ale dałam rade do ostatniego okrążenia. Drucik kilkakrotnie sztukowany (te srebrne wstawki to kuleczki zaciskowe) definitywnie sie skończył, już nie było z czego dosztukować :). Kulka pozostała więc niedokończona. Koraliki były duże to i kulka wyszła duża.
Potem wzięłam się za małą. Koraliki malutkie, nitka żyłkowa, igły do koralików. Pełen profesjonalizm. Potem było tylko gorzej. Niecenzuralnie bardzo. Kto to wymyślił takie maleńkie koraliki?
Ale jakoś szło. Do ostatniego okrążenia. Tam już kompletnie nie wiedziałam, co do czego, wskutek tego ta kulka też ma sp... górę (albo dół- zależy jak patrzeć). Ale się nie poddam, jutro spróbuję znowu.
Tylko jakie koraliki teraz wziąć?




poniedziałek, 5 września 2011

Czasem człowek musi ...

Nana niestety nie znalazła domu. Nie dziwię się, trzeba włożyć dużo kasy i poświęcenia, by doprowadzić ją do psiego stanu. Na razie nie przypomina bernardyna.

Papugi były tylko w jednym miejscu




Ten psiak urzędował przy stoisku chyba dogoterapii

Ten kiciuś szuka domu

Pokaz strzyżenia
Inaczej się udusi... albo trafi go apopleksja :)
Po kompletnie nieudanym tygodniu, kiedy wydaje się, że już będzie tylko lepiej dzisiaj okazało się, że bolący ząb musi być leczony kanałowo. A tego już państwowo nie robią. Jednak sztuczna szczęka kosztuje więcej, więc się zdecydowałam. Byłam dzisiaj i wreszcie ten cholerny ząb mnie nie boli.
Ale wróćmy do zeszłego tygodnia - nie dostałam oczekiwanej pracy, co mnie lekko zaskoczyło, ale może nie mam racji i lepiej stawiać na młodych?
Z racji rozmowy o pracę nie poszłam na umówioną wizytę do dentysty, umówiłam się na kolejną dopiero 7 września, w międzyczasie ząbek rozorany pod plombę zaczął mnie boleć, dwa dni wyłączone z życiorysu. W sobotę dentosept do płukania, maść do smarowania i o dziwo w niedzielę mogłam nawet jeść :).
W tygodniu ciśnienie oszalało, nie wiem, może upał mu zaszkodził. Krwotok z nosa jeden, potem drugi, przy trzecim rodzina pogoniła mnie do lekarza, przepisał tabletki nowe i jakoś się uspokoiło.
Tak więc, doprowadziwszy się fizycznie do stanu używalności , pojechałam sobie do Wrocka na Festiwal Psa i Kota. W sumie niewiele zobaczyłyśmy (oczywiście wzięłam ze sobą Agatę), hala namiotowa, gdzie były koty, świnki i fretki była za mała, bez klimatyzacji. Upał, przejść się nie dało, biedne zwierzaki spały w klatkach, a raczej walczyły o życie. Jedna właścicielka chłodziła fretkę pod wentylatorem. Ja też ledwo przeżyłam ten ścisk i czym prędzej poszłyśmy sobie na inne hale. Agata wygrała w konkursie dwa opakowania nowego, celulozowego żwirku dla kota i wycyganiła od jednej firmy karmę dla psa, małą kiełbaskę, ale na jeden obiad psu wystarczy :). Na szczęście żwirek był lekki, bo nie wiem jakbyśmy 10 kilo zatachały, byłyśmy bez auta.
Poużalałam się nad psiakami i kotami poszukującymi domu, ale nie przygarnęłam żadnego - Mirek chybaby mnie z chaty wywalił :).
Tak się dobrze bawiłyśmy, że dziecko zapomniało, że ma swojego chłopa po pracy odebrać:). Mój za to ulitował się i, cobym z tym majdanem autobusem nie wracała, przyjechał po mnie.
Tak więc, rozerwałam się trochę i chwilowo humor mi się poprawił, zwłaszcza, jak po pracy musiałam w deszczu, mokra prawie do pasa lecieć dookoła, przez tory, bo przejście pod wiaduktem było, jak zwykle zalane.  Fajny grad padał :)
Kotki

Pieski szukają domu
Zapomniałam jeszcze pochwalić cię biedroną.