wtorek, 25 października 2011

Candy

Prawie nigdy nie biorę udziału w cukieraskach, bo nigdy nic nie wygrywam. Ale te cudne kolczyki i bransoletka po prostu na mnie czekają i mówią do mnie "jesteśmy twoje, jesteśmy twoje..."
http://minimysz.blogspot.com/2011/10/szybkie-rozdawnictwo.html

niedziela, 16 października 2011

Kolejna niedziela

Czas płynie bardzo szybko, robótkowo coś tam dłubię, ale do końca daleko to nie ma co pokazywać.  Uczyłam się filcowania na sucho, powstały kolczyki i korale dla Agaty, bo miała urodziny.



Zastanawiam się, czy zostawić jak jest, czy zrobić jeden łańcuszek z większą ilością kulek?

Zabawa z cyklu "Gdzie śpi Zuzia?"

I bardzo rzadki widok - Zuzia i Szogun  na jednym fotelu. Tym razem pragnienie słońca zwyciężyło.
W poprzednim poście pisałam ,że może będę miała nowego kota. Na razie nic z tego. Maluszek poszedł sobie i przepadł. Trochę mi głupio, bo bałam się wziąć go w tygodniu, żeby po powrocie z pracy nie zastać niespodzianki w rodzaju zasikanej pościeli.

środa, 5 października 2011

Jednak mam kota?

Albo będę miała :). Kiedy zginęła Lola zarzekałam się, że żadnego kota nie wezmę, bo dopiero teraz Zuzia odetchnęła. Zuzia nie lubi innych kotów i na każdego w odległości bliżej metra warczy i prycha. No to nie chciałam kota. Mogłam sobie miziać Berbecia na schodach i już. Berbeć nie jest zagłodzony, dorosły to sobie poradzi, spać może na schodach, nawet drapak po Loli mu ustawiliśmy :). Berbeć przyprowadził kolegę na śniadanko, ale tylko raz czy dwa. No i spokój. Do domu wprawdzie wlazł i chyba mu się podobało, ale raczej nie chciałam go na zawsze.

Ale wczoraj mąż znalazł koło samochodu maleństwo, bure, smutne i zagłodzone. Wszystkie kości można wyczuć. Na razie mieszka na schodach, dokarmiam go, ale prawdopodobnie wezmę go do domu, trzeba go odkarmić , wychuchać itp.




to jest Berbeć, a raczej Barbi, bo to dziewczynka

mizianki z Mirkiem

tutaj sprawdzam, jak to jest spać na ludzkim łóżku



podoba mu się

Mirkowi się też podoba


Parę kartek powstało





Jeszcze robię na drutach sweter, ale nie ma jeszcze co pokazywać


(dopisek 8 października)
Niestety, jednak nie będę miała kotka. Maluszek po dwóch dniach spędzonych w kocim hamaku na schodach poszedł sobie i już nie wrócił. Mam trochę wyrzuty sumienia, bo nie miałam czasu nim się zająć i bałam się od razu wziąć go do domu, bo nie chciałam po powrocie z pracy zastać niespodzianki w rodzaju zasikanej pościeli.