środa, 18 stycznia 2012

pomału, ale do przodu

Czas ucieka, leci błyskawicznie, dopiero Sylwester był, a już styczeń sie kończy.
Robótkowo trochę przystopowałam. Jakby znudziły mi się dotychczasowe zabawy. poszukuje czegoś nowego, ale chroniczny brak kasy nie pozwala inwestować. W bibliotecznym klubie robótkowym uczymy się frywolitek, ja na pożyczonej igle... ale ona strasznie cienka jest i muszę cienka nitką, więc efekt nie bardzo. Trochę filcowałam, bo pod choinkę dostałam foremkę do filcowania. Powstały korale. Na razie stop, bo wełenka mi wyszła, a na nową nie mam kasy. Poczekam. Teraz przymierzam się do zaproszeń ślubnych. Chodzą za mną takie z haftem matematycznym, ale to dużo roboty, a zaproszeń ze 40 trzeba.
No i pobawiłam się decoupage. Dostałam pod choinkę pojemnik na chusteczki, więc go sobie okleiłam kwiatkami :)

a fotke drugich korali wywaliłam z kompa :(

środa, 11 stycznia 2012

Kocham tego wariata

Ten wariat to mój mąż :).
W okolicach  świąt wynosił duuuży worek z plastikami do pojemnika. Mówię, żeby wziął psa. Mój mąż ubiera psu smycz i słyszę, jak mówi do psa - "Wiesz Szoguś, pobawimy się w świętego Mikołaja... ty będziesz reniferkiem" :). Po prostu poległam :)

Wczoraj przypadkiem trafiliśmy na reklamę serialu "Wszyscy kochają Romana". Żona mówi do Romana "Nigdy mi nie mówisz, że mnie kochasz..." On na to,"jak to nie? Ciągle Ci mówię... oczami..."
Ogarnęła nas śmiechawka, bo u nas na moje pytanie - "kochasz mnie?, mój odpowiada "yhy".
Teraz, ja mówię "nigdy mi nie mówisz, że mnie kochasz:)' a On na to "Mówię ci oczami".

wtorek, 10 stycznia 2012

O przyjaźni

Dzisiaj chciałabym napisać o przyjaźni, a raczej o tym, jak można być przyjacielem dla prawie obcej osoby. Dawno stwierdzono, że przyjaciół poznaje się w biedzie. To szczera prawda. Ja odsunęłam się od dawnych przyjaźni, trochę z własnej winy. Zamknęłam się we własnym świecie "gdzie nikt mnie nie rozumie". Za to wciągnął mnie facebook. Tyle różności na jego temat napisano itd. Jeszcze niedawno taki portal mnie drażnił i nie chciałam być jego członkiem. Do czasu, gdy powstała na fb grupa rękodzieła. Okazuje się, że przyjaźnie zawarte w tej grupie są wartościowsze od tych w realu. Można pogadać na interesujące tematy, można dowiedzieć się wielu nowych rzeczy i można poznać naprawdę cudownych ludzi.
Nie ukrywam, że od pewnego czasu próbuję wyjść z pętli kredytów, nie jest to łatwe, nasza sytuacja materialna nie pozwala na wiele rzeczy. Zaczęło się od tego, że wspomniałam, że chciałabym córce komin na zimę zrobić, ale muszę poczekać, bo kasy na wełnę nie mam. Natychmiast odezwała się Małgosia Bilowicka, że ona mi wyśle, bo ma zapasy. Przyznam się, że ryczałam z pół godziny, że ktoś obcy, tak bezinteresownie...
Potem dostałam od Joli Radomskiej trzy swetry, cieplutkie, robione ręcznie, też za nic, tylko dlatego, ze chciałam sweter, a samodzielna robótka mi nie szła. Potem była nagroda w sklepie Joli, a z wybranymi rzeczami kilka prezentów gratis :). A teraz, kiedy moja Agata zdecydowała się na ślub Jola zaproponowała, ze przyśle mi dwie kiecki ślubne do wyboru, bo może któraś się spodoba. O pieniądzach Jola nie chce słyszeć. Po prostu Złota Kobieta. Przyznam, że aż mi głupio, nie wiem, jak się odwdzięczę za tyle dobroci. A przecież Jola ma chorego syna i sama jest chora. Podziwiam jej siłę i dobroć i myślenie o innych.
Ja tak nie potrafię, choć chciałabym.
blog Pani Niteczki

sobota, 7 stycznia 2012

w Nowym Roku

Spojrzałam dzisiaj i załamałam ręce. Ponad miesiąc ani słowa nie napisałam. Ani życzeń na Święta, ani na Nowy Rok, ani żadnych fotek... po prostu skandal :). Facebook wessał mnie bez reszty. Tam w codziennej gadce prezentuję aktualne robótki, więc blog skandalicznie zaniedbałam.
Obawiam się, że w najbliższej przyszłości jedynym tematem będzie wesele Agaty. Młodzi ustalili termin i zostałam zapędzona do różnych ślubnych robótek. Na początek maraton sukienkowy. Wesele we wrześniu, ale kieckę zaczęłyśmy szukać już, niby, żeby się zorientować, bo Aga odpowiedzialne rozmiary ma i bała się, że będzie wyglądać jak kopka siana. Znalazłyśmy i nawet wpłaciłyśmy zadatek. Suknia piękna. Oczywiście nie pokażę, bo jeszcze Młody by zobaczył. I jeszcze Pani Niteczka z FB zaproponowała mi, że podeśle sukienki, chyba odpowiednie. Wzruszenie odebrało mi głos, że ktoś praktycznie obcy okazuje tyle serca. Tak więc ostateczna decyzja nie zapadła.

A robótkowo też troszkę działam. Skończyłam SALa. Zastanawiam się, jak zrobić fotkę, żeby odbić nie było, na razie wrzucam, jak mam. Podczas płukania pisaka kanwa zaczęła farbować, nitki wyszyte są różowe, chociaż były białe :(.

Robiłam też dla siostrzenicy kolczyki i zawieszkę z kotami, niestety zapomniałam cyknąć fotkę.

Dłubię teraz na drutach otulacz. Jeden sobie zrobiłam z szala dzierganego w zeszłym roku.

 Modelka nie bardzo, ale trudno zrobić fotkę sobie samej :)

Pod choinkę dostałam foremkę do filcowania, tworzę kwiatki na korale, ale chwilowo utknęłam z powodu braku koralików na przekładki. Dostałam też pojemnik na chusteczki do decoupagowania i obecnie to robię, suszy się :).