poniedziałek, 27 lutego 2012

Poetycko

Dzisiaj na fb w grupie rękodzieła jedna z koleżanek ,komentujac post wrzuciła taki tekst, bardzo mi sie podoba i pozwolę sobie tutaj wrzucić :) Aniu, mam nadzieje, że nie masz nic przeciwko temu :)
Kiedy niebo na głowę ci spada…
Kiedy smutek cię właśnie dopada… 
Kiedy wszystko wydaje się głupie.. 
pomyśl sobie, że masz wszystko w... 
To nie prawda, że coś jest zbyt trudne…
 to nie prawda, że życie jest nudne.. 
to nie prawda, że nic nie potrafisz..
to nie prawda, że pchasz się na "afisz". 
Możesz wszystko i wszystko tez umiesz . 
Przetrwasz burzę, gdy tylko zrozumiesz…
co jest błędne…a co jest prawdziwe… 
co jest prawdą…a co jest fałszywe…

sobota, 25 lutego 2012

WYMIANKA ŚWIĄTECZNA

Wgrudniu w grupie rękodzieła na fejsbuku organizowałam wymiankę. Wyszła nieźle, ale w jej efekcie jedna pani się obraziła i wypisała z grupy. Niektórzy do tej pory nie napisali, czy dostali przesyłkę. Miałam się wymianką więcej nie zajmować, ale co robić, kiedy inna dziewczyna się podejmuje, robi listę, ale musi zrezygnować z przyczyn niezależnych :). A tu lista gotowa i rozczarowanie widać?
 No to się złamałam, ale robię na moich warunkach :)
Podaję zasady tutaj, żeby nikt nie mógł powiedzieć, że nie wiedział.
1.Ma być coś z rękodzieła i jest to zasada nie do ominięcia. Jeśli nie czujesz się na siłach to nie zgłaszaj swojego udziału.
2. Coś świątecznego - wszak to wymianka wielkanocna
3. Dodatki wg własnego uznania, ale bez szaleństw finansowych proszę :)
4.Wysyłamy przesyłką poleconą, najlepiej za potwierdzeniem odbioru. Wiem, że to dodatkowy koszt, ale chcę mieć pewność, że wszyscy spełnili warunki.
5. Informacje o wysłaniu i otrzymaniu przesyłki jak najszybciej proszę przekazać do mnie.
6. Opóźnienie wysyłki, czy też nie otrzymanie jej przed świętami proszę zgłaszać jak najszybciej.
7. Przesyłki wysyłamy tak, żeby dotarły przed świętami wielkanocnymi
8. Zgłoszenia do 3 marca godz. 20.00

I MIŁEJ ZABAWY

Zgłoszenia z adresem proszę majlem lub na priv na fejsbuku. Osoby spoza fejsa też mogą brać udział, pod warunkiem, że należą do moich przyjaciół lub zostaną przez przyjaciela zarekomendowane.

środa, 22 lutego 2012

Ślubnie i normalnie

Agata odebrała sukienkę, jest naprawdę piękna. Ma kilka dziurek w koronce, ale to nie problem, pozaszywam, dzięki temu pani jeszcze o 50 zł obniżyła cenę :)
Młodzi są na etapie wybierania zaproszeń, ślub wprawdzie we wrześniu, ale np chrzestni Agi mieszkają za granicą, muszą przyjazd zaplanować, więc zaproszenia chcemy przygotować na Wielkanoc, bo wtedy na pewno będą w Polsce.
Rozważamy opcje wykonania samodzielnego, więc bawię się w projektanta.

Gilotyna, którą kupiła mi córka

Trochę mnie poniosło :)

Testowałam możliwości grafiki wektorowej

Najbardziej prawdopodobne wersje

poniedziałek, 20 lutego 2012

Zapisałam się

Zapisałam się na SAL Wielkanocny. Pomyślałam, że skoro już trzy razy wyszywałam na Boże Narodzenie, to może czas na Wielkanoc. Tym bardziej, że wzór szalenie mi się podoba, a moim stylu. Zbieram się powoli i boję się, że przeceniłam swoje siły, za dużo rzeczy robię na raz.
Frywolitki coraz bardziej mi się podobają. Popełniłam nawet coś w rodzaju naszyjnika, ale bloger lub mój komputer dzisiaj odmawia wrzucenia zdjęć.


Fotka kiepskiej jakości, bo aparacik umarł i robiłam telefonem.

I jeszcze kocia sesja, a właściwie dwie sesje :)- Zuzia i Berbeć










niedziela, 5 lutego 2012

Wczoraj

Dziecko zadzwoniło, ok 12, że egzaminowy totolotek ma z głowy (do ogłoszenia wyników) to może przyjechać, bo Tomek w pracy, a jej się nie chce samej w domu siedzieć. Ale z racji niedzielnych imienin tort sobie zażyczyła. Przyjechała, wzięłam siatkę i pojechałyśmy do sklepu, podział sprawiedliwy - ja siatkę, ona kasę. Dokonałyśmy odpowiednich zakupów. W domu rosołek doprawiłam, ugotowałyśmy kluski, pora wziąć się za tort. Wsadziłam do piekarnika, po 30 minutach idę a piekarnik wyłączony. To moja Mama brała sobie rosołu i wyłączyła piekarnik, bo jej się z palnikiem pomyliło. No nic, na szczęście ciasto było upieczone, minimalnie tylko dopiekłam. Cudem nie było zakalca. No to ubiłam śmietanę, wymieszałam z galaretką, dodałam brzoskwinie, zalałam ciasto, i chciałam wsadzić do lodówki. okazało się, że tortownica źle zapięta była i wszystko mi spadło :), obwoluta metalowa w rękach mi została. Na szczęście na blat, a nie na podłogę. Wepchałam wszystko z powrotem do tortownicy. I tort był pyszny :) tyle, że zastygnąć nie zdążył, bo Aga jechała spowrotem do Wrocka :)
To tylko ja tak potrafię, im bardziej się staram tym gorzej wychodzi :)

Już luty

Robótkowo coś tam tworzę nie za wiele jednak mam do pokazania. Uczę sie frywolitek i nie wiem, czy pokazać, bo to dopiero pierwsza próba, troszkę jeszcze krzywa i pokręcona.

W zeszłym tygodniu mieliśmy pogrzeb. Zmarł Pan Stasiu. Był przyjacielem mojej Teściowej, ojcem dla Mirka, Dziadkiem dla Agaty, a dla mnie najlepszym Teściem, jakiego mogłabym mieć. W maju skończyłby 90 lat. Teraz jego dzieci gryzą się między sobą, bo zostawił mieszkanie i trochę różnych rzeczy. Przykro mi z tego powodu. Nawet w obliczu śmierci nie potrafią się dogadać. Dobrze, że Zosia nie miała z Nim ślubu...