poniedziałek, 10 września 2012

jestem... po prostu jestem

Czas upływa w tempie błyskawicznym. Im bliżej wesela, tym więcej sie pieprzy :).
Zaczęło sie od awarii pieca - bieżąca woda i centralne. Piec służył nam ponad 12 lat, czas więc było zainwestować w nowy. Duuuuży, nieprzewidziany w budżecie na ten rok, wydatek. Ale co tam ... damy radę. Potem zniknął właściciel lokalu zamówionego na wesele razem z zaliczką. Knajpa zamknieta na głucho, kontaktu zero... Znaleźliśmy na szczęście nowy lokal, ale1/3 drożej + koszty dowozu gości. No trudno, młodzi nie pojadą w podróż poślubną, bo muszą dopłacić do wesela z prezentów. Potem zmywarka zaczęła cieknąć, tu na szczęście był drobiazg. Wczoraj Agata pojechała do Brzegu po kuzynkę, auto wróciło na lawecie, a one pociągiem.
Poduszka na ślubne obrączki
I to wszystko tylko w ciągu zeszłego tygodnia.
Ślubny naszyjnik Aga zrobiła sobie sama
Skrzynka na ślubne prezenty 
Jeden z próbnych ślubnych naszyjników


Bransoletka

Kulka z krepinowych róż

Ślubny kolczyk

Prawie ślubna bransoletka, ślubna jest podobna, ale z wplecionymi koralikami ecri

Ślubne bolerko dzieło Ani Parszewskiej

Moja bransoletka, jeszcze z nitkami
Na razie tyle narobiłyśmy :) Cały czas kręcę róże na kulki, bo Aga umyśliłasobie kulkową dekorację schodów