poniedziałek, 6 maja 2013

stresująco i rozrywkowo

Pierwsze dni maja przyniosły skrajanie różne odczucia. Po pierwsze Szogunowi zrobiła się na łapie bulba. Bałam się, że to rakowe, więc pojechałyśmy z Agatą do Wrocławia najpierw na prześwietlenie i wizytę wstępną w klinice weterynaryjnej, a dzisiaj na zabieg usunięcia.  Teraz czekamy na wyniki histopatologii. Byłam lekko ogłuszona poziomem obsługi. Pełen profesjonalizm i kultura, i wszystko z uśmiechem i fantastycznym podejściem do zwierząt. Szoguś jeszcze jest lekko zakręcony i udaje, że jest inwalidą - Mirek musiał go znosić po schodach na podwórze, bo łapkę trzymał w górze.
Po drugie, zmusiłam Agatę do spędzenia weekendu przy kompie, napisałyśmy pracę magisterską i w wersji ostatecznej poszła do promotorki. Termin oddania w dziekanacie 2 czerwca :)
Po trzecie wylazłyśmy na Krzywą Wieżę, bo można było wygrać telewizor. Oczywiście nie wygrałyśmy, ale warto było włazić, już zapomniałam, jakie fajne widoki. Szkoda tylko, że było szaro i mglisto.




 Wczoraj natomiast pojechałyśmy do Książa na Festiwal Kwiatów. Kwiatki były piękne, ale za to sprzedawców sadzonek prawie wcale. Trochę skalniaków, róż i cebulek mieczyków. Takich zwykłych wcale.




































A na tarasach przepiękne tulipany.