poniedziałek, 7 listopada 2016

Harcerstwo ciąg dalszy

 W ogólniaku nie było od początku wiadomo, ze będę dalej w harcerstwie, jakoś nie miałam do tego chęci, pochłaniały mnie nowe rzeczy, dyskoteki, nowi znajomi. Do czasu, aż chłopak, w którym się skrycie kochałam przyniósł niemieckie odznaczenie, przerobione z naszego krzyża harcerskiego, chwalił się bardzo, jak to on sprytnie zrobił. Zabolało i to bardzo, odkochałam się w sekundzie, zaczęłam się zastanawiać, co ja tutaj, do cholery, robię.
Włączyłam się w środowisko harcerzy w szkole, po przemianach trochę kulało, ale ludzie byli fajni. Nie pamiętam, jak to się stało, że Bożena zaczęła jeździć na kuźnice starszoharcerskie do Srebrnej Góry i weszła do Kręgu Instruktorskiego "Grześki". Pociągnęła i mnie, i Renatę I jeszcze kilka osób, ale tylko my się utrzymałyśmy :).
I to było prawdziwe harcerstwo, po raz pierwszy poznawałyśmy historię, i próbowaliśmy zrozumieć, o co w tym tak naprawdę chodzi. Stan wojenny troszkę utrudnił sprawę, ale do dziś mam zezwolenie na prowadzenie zbiórek harcerskich.
Rajdy, zbiórki to było to co kochaliśmy, drużyny środowiskowe były zupełnie różne od szkolnych.