piątek, 25 września 2009

To już jest koniec...

Ten tekst od wczoraj siedzi mi w głowie, choć wiem, że to nie całkiem koniec.
Podjęliśmy decyzje o zamknięciu baru. Od wczoraj latamy i dzwonimy, żeby pozałatwiać formalności. Dopiero do mnie dociera, że cztery lata pracy, braku wolnych weekendów i urlopu, zainwestowane pieniądze i to wszystko po prostu poszło na marne. Dobrze,ze sklep jakoś funkcjonuje... Jest mi cholernie smutno i nic mi się nie chce. Próbuję szukac dobrych stron (wolne weekendy np), ale to jest strasznie trudne.

5 komentarzy:

Kankanka pisze...

Irenko! Trzymaj się! Wiem, że to trudne, ale pamiętaj, że nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło! Odpoczniesz chwilę i pomysł sam przyjdzie!

Ata pisze...

Irenko! Odetchnij! I tak jak pisze Ania - pomysły same przyjdą :-)
Uszy do góry! Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było! :-))

lilka pisze...

Irenko, trzymaj się. To trudne chwile, ale miną, będzie dobrze :-)

Aploch pisze...

Zmiany nigdy nie są łatwe ani nie przychodzą ot tak, jak grypa. Irenko to nie koniec: To dopiero początek! Teraz będziesz miała możliwość skoncentrowania się na tych 20% zajęć które dają 80% środków. Jestem tego pewna: Pareto nie kłamie.

blog niedzielny pisze...

zmiany sa potrzebbe w zyciu zeby nie pasc ofiara rutyny ;-) nie ma tego zlego coby na dobre nie wyszlo