wtorek, 29 grudnia 2009

Grypowo

Tydzień mija, a grypa ciągle górą. Nawet męża zmogło, a wiadomo, chłop z temperaturą gorszy niż wojna. Na szczęście mam córkę, która z pogodą ducha znosi nasze marudzenia i bez słowa skargi robi herbatki, obiadki itp. Tylko dzięki niej jakieś święta były, bo i posprzątała i pierogów nalepiła...
Na wigilii byliśmy u mojej siostry, ale przetrwałam jedynie siłą woli. Potem to już tylko łóżko. Temperatura nie odpuszcza, choć już dzisiaj w dzień spałam tylko 4 godziny, no i przy kompie troszkę siadłam. Zwolnienie mam do 8 stycznia, w pracy jakby się nie cieszą. To jest tak, kiedy jedna osoba wykonuje jakąś pracę i nikt jej nie umie zastąpić. Powinnam cieszyć się, że jestem niezastąpiona, ale robota leży.
Dziękuję za wszystkie miłe słowa, kartki z życzeniami i maile, jak trochę dojdę do siebie to dowyszywam choinkę, skończę karczochy i porobię fotki. Wiem, że to już po Świętach, ale lepiej późno, niż wcale.

5 komentarzy:

Aploch pisze...

Trzymaj się cieplutko Irenko, w końcu choróbsko ustąpi :) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2010!!!

Ata pisze...

Zdrowiej Irenko!
I bardzo Ci dziękuję za karteczkę z życzeniami - właśnie przed chwilą przyszła :-)

Kankanka pisze...

Irenko, zdrowia i luzu Ci życzę!

blog niedzielny pisze...

ojto baaardzo nie dobrze ,zdrowiej szybciutki i nie wstawiaj nogi i nosa z pod koldry

lilka pisze...

Zatem Irenko dużo zdrowia! Odpoczywaj, odpoczywaj jak najwięcej :-)