poniedziałek, 20 września 2010

Gospodarsko


  


Zacznijmy od tego, że gospodynią to ja jestem raczej kiepską. Nienawidzę sprzątać, gotuję, bo rodzina musi jeść, prasuję w ostateczności. Działka zamieniła mi się w dżunglę, w której tylko jadłam czereśnie... itd.
Z tego też powodu nie robię przetworów, zresztą nie mam ich gdzie przechowywać w zimie. Jedynie grzybom jestem w stanie poświęcić troszkę czasu, głównie dlatego, że uwielbiamy świąteczne uszka i lepimy ich ponad 200, co na czteroosobową rodzinę jest raczej sporo.
W tym roku pojechałyśmy z Agatą na wieś na truskawki, narwałyśmy 2 wiadra i nie dałyśmy rady zjeść :). No to zrobiłam dżemik - dzięki ci panie za żelfix. Potem wisienek zerwałyśmy do ciasta, ale znowu nam zostało ponad kilo. No to znowu zrobiłam dżemik. Dostałam od teściowej 2 kilo cukru żelującego, to teraz przymierzam się do dżemiku jabłkowego. Tyle, że owoce muszę kupić, bo narwać nie ma gdzie.
A w czwartek Agata z Tatusiem pojechali na grzyby, ja niestety musiałam pracować, co może i lepiej wyszło. Przywieźli 20 kilo grzybów. Przyjechali o 19, zanim zjedli to czyszczenie skończyliśmy ok.12 w nocy. Do pierwszej mi zeszło obgotowanie - bo bałam się zostawić nieobgotowane, rano szłam do pracy. Suszenie nad kominkiem widać na fotkach :). Poza tym zamroziłam na sosik, zrobiłam sosik na 2 dni i... no właśnie - po raz pierwszy w życiu robiłam samodzielnie grzybki marynowane, zawsze robiła Mama.
Jestem z siebie dumna - w końcu to rzeczy, których, mimo 45 lat życia, nie robiłam, dżem robiłam 10 lat temu :), grzybków nigdy.

5 komentarzy:

Aneladgam pisze...

Ja grzyby mogę jeść, ale zbieranie i obrabianie to zostawię lepszym :) :)
A przetwory ostatnio robiłam przed urodzeniem starszaka, daaawno :( Teraz mam czas tylko mrożonki robić.

Ata pisze...

Zawsze musi być ten pierwszy raz ;-)

irenka pisze...

Magda - ja grzybów nie zbieram, ślepa jestem to sobie chodzę po lesie, a córka za mną i zbiera.
A zrobić muszę, bo kto zrobi to za mnie? Inaczej nie zjadłabym, a też lubię.

Ale sałatek nie będę robić :)

alexls pisze...

Ja lubie zbierac grzyby, ale juz nie pamietam kiedy ostani raz to robilam:( Chyba jesienia 2006... Troszke wiec zazdraszczam takiego widoku suszonych grzybkow.
Tu sie boje jechac do lasu przez kleszcze (dwie bliskie osoby zlapaly bolerioze) i nie zma sie na "tutejszych" grzybach. Przetworow nie robie wcale, a tak w ogole kwestii bycia gosposia to mozemy sobie podac dlonie;) Zeby mi sie tak przypadkiem jednak czasem jeszcze cos zachcialo to zepsul sie piekarnik i nie ma narazie widokow na nowy;)Pozdrawiam!

Kankanka pisze...

Irenko, mnie przeszło na grzyby jak w srode w ubiegłym tygodniu mialam pól wanny!
Teraz tylko borowiki bedę zbierać i trujaki do farbowania!
Na szczęscie mój mąż to obrobił wszysko, a ja tylko kilka sznurow nanizałam. No i kontrola białkowa była też w trakcie, bo ja obrzydliwość czuję jak mi coś wypełza. :)))))